Poczucie obowiązku. Poczucie winy. Rozpaczliwa potrzeba bycia akceptowanym. Miłość zbyt mocna, nie stawiająca granic. Co jeszcze sprawia, że poświęcamy dla innych dosłownie wszystko, nie zostawiając sobie żadnej przestrzeni? Bywa, że podejmujemy decyzje, a nawet zmieniamy nasze życie o 180 stopni, byle zadowolić innych. Czas mija, a my zostajemy sami, z niezrealizowanymi marzeniami i świadomością, że jesteśmy zupełnie w innym miejscu, niż to, w którym chcielibyśmy być…

Tak to już się dzieje, że większość z nas choć raz w życiu zaplątała się w relację, w której przez jakiś czas robiła coś wbrew sobie, tylko dlatego, by kogoś nie zawieść. Może chodzi o rodziców, którzy mają swoją własną wizję naszego szczęścia, może o partnera, który akceptuje nas tylko wtedy, gdy zmieniamy siebie i swoje życie zgodnie z jego oczekiwaniami. A może o otoczenie, którego reakcji na nasze prawdziwe „ja” obawiamy się najbardziej? W każdym z tym wypadków motywacja jest nieodpowiednia. Decyzje dotyczące naszego życia powinny należeć całkowicie do nas. Bo przecież, koniec z końców, mierzyć się z ich rezultatem będziemy sami… Zmęczeni, sfrustrowani, nieszczęśliwi.

Jak się przestać poświęcać? Po pierwsze, zmienić swój słownik. Wprowadzić do niego wyrażenia i zwroty, które ułatwią nam mówienie o tym, co naprawdę czujemy i myślimy. Nauczmy się używać słowa „nie”. Jest to trudne, zwłaszcza jeśli w dzieciństwie często słyszeliśmy, że nieładnie jest odmawiać. Warto jednak uświadomić sobie, że ta sztuka jest niezbędna do zachowania harmonijnych relacji z innymi i z samym sobą. Nie zawsze możesz pomóc, nie zawsze możesz się na coś zgodzić. Główną wytyczną niech będą twoje osobiste wartości, twoje poczucie bezpieczeństwa i komfortu psychicznego.