Według danych zebranych na zlecenie BIK, aż 84% Polaków obawia się wykorzystania swoich personaliów w wyniku wycieku, a 54% boi się wyłudzenia pieniędzy spowodowanego kradzieżą danych[1]. Te obawy są jak najbardziej uzasadnione, szczególnie teraz, gdy trwają wakacje, i gdy cieszymy się beztroskim, zasłużonym wypoczynkiem. Oszuści jednak nie mają urlopu i wciąż szukają coraz to nowych sposobów na to, by zdobyć dostęp do naszych danych… i pieniędzy. I choć mogłoby się wydawać, że nasza świadomość jako użytkowników Internetu – a co za tym idzie, także ostrożność – powinny być coraz większe, to często wystarczy, że cyberprzestępcy nieznacznie zmodyfikują swoje wcześniejsze metody, a kolejne osoby tracą swoje oszczędności albo popadają w długi. Wciąż najczęstszą (i niestety bardzo skuteczną) metodą oszustwa są różne odmiany phisingu, czyli podszywania się pod inną osobę lub instytucję, czego doświadczyło już 34% badanych Polaków[2].To właśnie tę od lat znaną metodę wykorzystał oszust z Rybnika, który zarabiał na swoich ofiarach, „sprzedając” płatny dostęp do stron internetowych oferujących fałszywe pożyczki. Mężczyzna wyłudził łącznie prawie 6 mln zł i oszukał ponad 40 tys. osób![3] Aktualnie często spotykanymi atakami są także te wykorzystujące wizerunek Ministerstwa Finansów czy PGE. Przez brak ostrożności albo niewiedzę możemy w ich wyniku stracić nie tylko bieżące środki z konta, ale i dane, na które przestępcy mogą zaciągnąć kredyt lub pożyczkę w naszym imieniu. Na czym dokładnie polegają popularne w ostatnich miesiącach metody wyłudzeń i jak się przed nimi bronić? O tym w kolejnym materiale Intrum ,,Ogarniam finanse”!

Uwaga na fałszywe strony pożyczkowe!

Trwające wciąż wakacje to czas, gdy wielu szuka dodatkowego źródła finansowania na wymarzony wyjazd. Jednak powinniśmy zachować szczególną ostrożność przed zaciągnięciem szybkiego kredytu, aby opłacić ofertę „last minute”! Oszustom wcale nie trzeba dużo – wystarczy nasze imię, nazwisko i numer PESEL, by mieli możliwość wyłudzenia kredytu. Przestępca po zdobyciu danych zgłasza się do firm pożyczkowych, które udzielają kredytu przy „minimum formalności”. Uproszczona procedura przyznania pożyczki sprawia, że pracownik nie dokonuje dokładnej weryfikacji danych. Niekiedy zdarza się, że informacje w formularzu pożyczkowym pochodzą nawet od trzech różnych osób! Skąd hakerzy biorą dane? Sposobów, jak przestępców – jest wiele. Najpopularniejszy polega na stworzeniu specjalnej strony internetowej, która do złudzenia przypomina te, które prowadzą przedsiębiorstwa, zajmujące się działalnością pożyczkową. Takie strony zachęcają chwytliwymi sloganami i bywa, że wykorzystują branding rozpoznawalnych banków czy firm pożyczkowych, przy czym ich „oferta” okazuje się często najbardziej atrakcyjna spośród „konkurencyjnych”. Po wypełnieniu przez ofiarę formularza na stronie, oszuści wysyłają wiadomości mailowe, w których informują o pozytywnym rozpatrzeniu wniosku kredytowego. W mailu jest informacja o przyznanej pożyczce i link do portalu rzekomo umożliwiającego przelanie pożyczonych pieniędzy bezpośrednio na konto bankowe zainteresowanego. Na takiej stronie po kliknięciu w dowolny przycisk pojawia się jednak komunikat o konieczności pobrania aplikacji na komputer lub telefon w celu uzyskania szczegółów. Są to aplikacje, które umożliwiają zdalne sterowanie i podgląd pulpitu innego urządzenia, z którym aplikacja się łączy. Po instalacji aplikacji oszust ma już wgląd do tego, co wpisujemy w formularzach, może robić zrzuty ekranu w dowolnym momencie, a nawet nagrywać całą sesję płatności wraz z naszymi widocznymi danymi! Jak obronić się przed takimi działaniami i uchronić nasze pieniądze?