Miliony osób rocznie zapada na gruźlicę, wiele spośród tych osób umiera. Zwykło się myśleć, że nas to nie dotyczy, bo tak dzieje się w biedniejszych krajach. To nieprawda. A niemałe zagrożenie stwarza przerywanie terapii gruźlicy – prątki się uodparniają na kolejne antybiotyki. Warto też wiedzieć, przed czym dokładnie chronią szczepienia.

W Polsce co roku kilka tysięcy osób zapada na gruźlicę. W 2020 roku liczba ta wyniosła ponad 3 tysiące, ale to prawdopodobnie efekt zamrożenia wynikający z pandemii – w ciągu ostatnich lat liczba nowo wykrytych przypadków gruźlicy przekraczała 5 – 6 tys., czasami – 7.

Mimo ciągłych postępów medycyny i walki z chorobą, nadal stanowi ona poważny, globalny problem, który – jak widać – dotyka nie tylko słabo rozwinięte kraje. W 2020 roku na świecie zachorowało prawie 10 mln osób. Przed pojawieniem się COVID-19 to gruźlica odpowiadała za najwięcej zgonów wśród wszystkich chorób zakaźnych, wygrywając w tym niechlubnym wyścigu nawet AIDS.  Lepiej więc o niej nie zapominać, jak o czymś, co już minęło. Bo, niestety, nie minęło.

Europy problem z gruźlicą

W Europejskim Regionie WHO, który obejmuje m.in. także kraje Azji Środkowej, w latach 2015-2019 obciążenie gruźlicą spadło o 19 proc., a śmiertelność o prawie 9,5 proc. w latach 2018-2019. To wyraźnie lepszy efekt, niż dla świata w ogóle – globalnie śmiertelność spadła w tym samym czasie o 3,7 proc. Mimo to, w 2019 roku, w Regionie zanotowano 20 tys. zgonów z powodu gruźlicy i ponad 200 tys. nowych przypadków.

Przy tym ponad 3,5 tys. ludzi umarło z powodu gruźlicy w Unii Europejskiej. 83 proc. przypadków wystąpiło natomia