Ona i on, razem od siedmiu lat. Wspólne mieszkanie, kot i kolekcja widokówek z dalszych i bliższych podróży. Wspólni znajomi, ale nikt naprawdę bliski. Power couple. Wzór i powód do zazdrości dla tych, którzy stoją z boku. Ideał związku: wszędzie razem, zawsze uśmiechnięci i wpatrzeni w siebie. On w nią nawet bardziej. Zawsze za rękę, połączeni mocnym uściskiem. Zbyt mocnym. Ale o tym nikt nie wie.

Ta historia zdarza się bardzo często. Na pewno macie lub mieliście wśród znajomych taką parę, która długo uchodziła za wzorcową, kochającą się. Ich miłość zdawała się niezniszczalna. Na końcu ktoś jednak odszedł i obnażył smutną, ciężką prawdę o tej relacji. Prawdę niewygodną i zaskakującą. Dla niektórych tak bardzo, że postanowili ją wypierać. Stanąć po stronie oprawcy, nie ofiary. Zresztą – jakiej ofiary, skoro nie widać nawet siniaków?

Na początku, wiadomość o rozstaniu zaskakuje. Jak to możliwe? Odeszła? Przecież on ją tak bardzo kochał? Poznała kogoś? Za dobrze jej było?