Zęby można skorygować niemal od ręki! Z pomocą coraz częściej przychodzą licówki, czyli cienkie, zazwyczaj porcelanowe płatki, które dentysta nakleja na zęby. Rozwiązanie opracowane niemal 100 lat temu przez kalifornijskiego stomatologa dra Charlesa Pinkusa (lekarza m.in. Jamesa Deana i Joan Crawford) święci dziś triumfy.
I to nie tylko za oceanem.

Zakładanie licówek to obecnie jeden z najpopularniejszych zabiegów stomatologicznych na świecie, co widać w liczbach. W 2021 roku globalny rynek licówek wart był 1,55 mld dolarów. Do 2028 roku jego wartość ma się zwiększyć do 2,3 mld dolarów – ocenia The Insight Partners. Skąd tak duża popularność? – Licówki działają na wyobraźnię, są aspiracyjne – mówi lek. dent. Michał Poulakowski, stomatolog estetyczny z Medicover Stomatologia Fabryka Norblina w Warszawie.

– Noszą je gwiazdy Hollywood, dla których zostały one wynalezione, ale też muzycy, sportowcy, bohaterowie popularnych programów reality show i talent show, a także Tik-Tokerzy, którzy w relacjach live pokazują swoje metamorfozy. Nie ma dziś zabiegu bardziej rozpoznawalnego ani bardziej pożądanego, zwłaszcza przez 20- i 30-latków – tłumaczy stomatolog. – Inna kwestia jest taka, że jest to jeden z nielicznych, minimalnie inwazyjnych zabiegów u dentysty, który daje efekt estetyczny niemal od ręki. Bez wielu miesięcy leczenia, bólu i stresu, uzyskuje się praktycznie od razu zupełnie nowe zęby, które nie tylko zmieniają wygląd uśmiechu, ale także np. kontur twarzy i ust. To efekt, do którego wiele osób chce dziś dążyć z powodów estetycznych. I nie tylko.