Nie ma absolutnie żadnego powodu, by podawać w wątpliwość skuteczność i bezpieczeństwo leków z grupy SSRI: jedno i drugie potwierdzają zarówno liczne badania kliniczne, jak i po prostu praktyka kliniczna – mówi dr hab. n. med. Sławomir Murawiec, specjalista psychiatrii.

Depresja to choroba heterogenna, co oznacza, że jej przyczyny są zróżnicowane i obejmują szeroki zakres czynników psychologiczno-społecznych i biologicznych splatających się ze sobą – w różnych proporcjach w każdym indywidualnym przypadku.


W poszukiwaniu źródeł zaburzeń depresyjnych

Jak przypomina dr hab. Murawiec, poszukując wyjaśnienia mechanizmów powstawania depresji, w czasach tuż po odkryciu istnienia neuroprzekaźników, zaproponowano m.in. teorię monoaminową, w której wiązano rozwój depresji z obniżeniem poziomu w szczelinie synaptycznej jednego z neuroprzekaźników, czyli serotoniny (potem rozszerzono tę teorię także o koncepcję obniżonego poziomu noradrenaliny).

– Teoria ta jest obecna nadal w podręcznikach, ale wyłącznie w swoim aspekcie historycznym, jako punkt odniesienia dla nowszych koncepcji. Obecnie wskazuje się na rolę wielu różnorodnych czynników – zlokalizowanych na różnych poziomach organizacji układu nerwowego, czynników somatycznych i związanych ze stylem życia oraz procesów psychologicznych i cech relacji z otoczeniem – a nie jedynie obwinia „za niski” poziom serotoniny – podkreśla dr Murawiec.

20 lipca na łamach “Molecular Psychiatry” opublikowano analizę