Naukowcy nadal nie są pewni, do czego służy ziewanie. Badania wskazują, że pomaga ono chłodzić mózg, a także wyraża empatię, komunikuje stany emocjonalne, np. nudę i… wzmacnia więzi w grupie.

Jeśli ktoś ziewał na lekcjach w szkole – nie musiało to znaczyć, że był leniwy, a raczej, że… ma duży mózg. To dosyć luźny wniosek z nowego badania przeprowadzonego na Uniwersytecie w Ultrechcie. „Odwiedziliśmy z kamerą kilka ogrodów zoologicznych i czekaliśmy przy klatkach, aż zwierzęta zaczną ziewać” – opowiada współautor projektu dr Jorg Massen. Następnie badacze studiowali nagrania oraz filmy z ziewającymi zwierzętami dostępne w serwisie YouTube. Potem powiązali czas ziewania zwierząt z informacjami o budowie ich mózgów. Okazało się, że ziewanie trwa tym dłużej, im większy mózg i im więcej neuronów posiada dany gatunek.

Przy okazji badacze zauważyli, że ssaki ziewają dłużej, niż ptaki. Ma to swoje wytłumaczenie w jednej z teorii na temat ziewania, według której ziewanie służy do chłodzenia mózgu. „Dzięki jednoczesnej inhalacji zimnego powietrza i rozciąganiu mięśni otaczających jamę gębową, ziewanie zwiększa dopływ chłodniejszej krwi do mózgu i w ten sposób pełni rolę termoregulacyjną” – wyjaśnia jeden z badaczy prof. Andrew Gallup. Różne badania potwierdziły tę teorię – pokazały na przykład, że temperatura mózgu po ziewaniu gwałtownie spada, a temperatura otoczenia wpływa na częstotliwość ziewnięć. Jednocześnie w jednym z eksperymentów ochotnicy z założonym na szyi chłodzącym kołnierzem ziewali rzadziej.