Silne napięcie mięśni, mimowolne powtarzające się ruchy, wygięcie ciała – tak objawia się dystonia, źródło olbrzymiego cierpienia nawet pół miliona Europejczyków. Występuje w przebiegu różnych chorób, a czasem jest samodzielną jednostką chorobową.

Medycyna ma jednak ofertę pomocy dla tej grupy pacjentów – kluczem jest właściwa diagnoza i szybkie wdrożenie odpowiedniej terapii. Często pomaga jedna z najsilniejszych trucizn.

To zaburzenie neurologiczne, ale nie wiąże się z zaburzeniami sfery poznawczej. Najczęściej ujawnia się albo nasila podczas wykonywania jakichś czynności. Jest bolesna dla pacjenta.

„Postawienie diagnozy nie jest proste, bo dystonia ma wiele twarzy. I to nie jest tak, że zawsze uda się zobaczyć te specyficzne ruchy akurat podczas wizyty pacjenta w gabinecie. Dystonia może przypominać wiele innych chorób, które trzeba w procesie diagnostycznym wykluczyć, bo od tego zależy czy chory trafi do właściwego lekarza, który ma wiedzę i doświadczenie w jej leczeniu i czy uda mu się skutecznie pomóc” – mówi dr n. med. Małgorzata Dec-Ćwiek z Oddziału Klinicznego Neurologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Dystonia – objawy, których nie wolno lekceważyć

Rozpoznanie choroby stawia się na podstawie objawów klinicznych. 

„Jeśli ktoś zaobserwuje u siebie mimowolne ruchy w określonym obszarze ciała spowodowane skurczem mięśni, które występują stale bądź tylko okresowo, które wyzwalane są jakąś czynnością, bądź występują w spoczynku – powinien zgłosić się do lekarza. Jeśli ten uzna, że może to być dystonia, powinien skierować go do neurologa posiadającego doświadczenie w diagnostyce i leczeniu tej jednostki chorobowej” – czyli do specjalisty w dziedzinie chorób pozapiramidowych” – mówi specjalistka.

To ważne, bo czas od pojawienia się pierwszych