Ile razy usłyszałaś w swoim życiu pytanie o to, czy kogoś masz, czy jesteś w związku, od zupełnie obcych osób? Zdarzyło się to, prawda? Ludziom wydaje się, że mają prawo wchodzić w sprawy tak osobiste z butami, bezpardonowo. Tak, jakby pytali cię o imię. A teraz pomyśl, czy kiedykolwiek zapytano cię w taki sposób o to, jakie są twoje plany zawodowe, marzenia, ambicje. Czy padło pytanie o to, jak wiele robisz dla siebie, a ile dla innych?

Zbyt wiele z nas definiuje siebie i poczucie sukcesu poprzez relację, czy obecność partnera. Mamy głęboko zakorzenione przekonanie, że w pojedynkę nie poradzimy sobie z życiowymi problemami. Że, żeby być szczęśliwą, trzeba być w związku. Nawet jeśli jego jakość jest wątpliwa…

Od małego nie uczy się nas, kobiet, pewnej kluczowej rzeczy: najważniejsza relacja to ta, którą mamy ze samą sobą. Jesteś silna, kiedy nie potrzebujesz związku, by przywrócić swoje życie na właściwe tory. Kiedy przyjmujesz na siebie świadomość, że to na tobie spoczywa odpowiedzialność za własne szczęście, realizowanie marzeń, za decyzje, które wprowadzają zmiany i za to, jakimi ludźmi się otaczasz. Jesteś silna, kiedy potrafisz sięgnąć po pomoc, ale też umiejętnie z niej korzystasz. Kiedy kochając, potrafisz nie tylko dawać, ale i brać. Jesteś silna, gdy potrafisz rozpoznać, jakie relacje są dla ciebie szkodliwe. Jesteś silna, kiedy kochasz, ale rozumiesz, że czasem trzeba odejść. Jesteś silna, kiedy w samotności widzisz szansę na spędzenie czasu z samą sobą, na odnalezienie siebie na nowo. Na ważne chwile.