Na świecie za 8,5 proc. śmierci dzieci i młodzieży odpowiadają samobójstwa. Nastolatek w kryzysie suicydalnym sygnalizuje swoje zamiary, ale niełatwo to odczytać. Najważniejsze jest dawanie nadziei poprzez zrozumienie – mówi o tym Tomasz Bilicki, psychoterapeuta zajmujący się m.in. interwencją kryzysową.

Kolejna piętnastolatka, na Śląsku, targnęła się skutecznie na swoje życie. Liczba prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży słusznie budzi niepokój. Dlaczego nie chcą żyć? 

Ludzie dokonują zamachów samobójczych zazwyczaj dlatego, że bardzo cierpią. Wydaje im się, że jedynym sposobem zaprzestania cierpienia jest śmierć. Ludzie nie chcą też żyć dlatego, że chcą przestać być problemem dla innych, chcą uwolnić ich od siebie. Często młodzi nie chcą żyć dlatego, że pragną zwrócić uwagę na jakiś problem, można by nawet powiedzieć, że takie samobójstwo ma charakter filantropijny, np. chcą zwrócić uwagę , że rodzeństwo jest chore, a rodzice nic z tym nie robią. Znam taki przypadek. Jest też wątek fatalistyczny. Młodzi ludzie czują się przytłoczeni światem, obecnie wojną w Ukrainie, pandemią, globalnym ociepleniem, rozwojem autorytaryzmu na świecie. Są też samobójstwa bilansowe, nie pod wpływem emocji, chwili, tylko ludzie latami przygotowują się na śmierć. Samobójstw kompulsywnych, destabilizacyjnych, związanych z określonym wydarzeniem jest mniej.