Otwieram oczy. Właściwie zmuszam się do tego, bo przez zaciśnięte powieki czuję jasne promienie słońca. Noc znów skończyła się za szybko. Spryciarz kot dobrze wie, że to jego szansa. Szelest kołdry zwiastuje rychłe śniadanie. Przeciąga się więc niespiesznie, udając, że chodzi tylko o kilka pieszczot. Nie ma już odwrotu, trzeba wstać. Tak jak każdego poprzedniego dnia toczyć walkę z samą sobą o dobry dzień, pozytywne myśli. Dla siebie, dla mojej córki. Żeby jej życie było lepsze, łatwiejsze. Żeby jej wybory były prostsze niż moje.

Jestem silna. Jestem silna, bo podniosłam się po życiowych ciosach i przemocowym związku. Jestem silna, bo sama wychowuję córkę i mimo trudnych momentów, mam z nią dobry kontakt. Jestem silna, bo bronię swoich przekonań i wartości. Jestem silna, bo w głębi kocham siebie. Jestem silna, bo walczę.

Kochana Córko, chciałabym nauczyć cię, że: