Dzień Mamy to święto czekoladek, cukierkowych laurek i łez wzruszenia. Jeden dzień w roku, kiedy wkłada się nam korony na głowy i dziękuje za miłość, ciepło i nieprzespane noce… Ale macierzyństwo nie jest aż tak proste. Nie można się z niego wypisać po osiemnastu latach, nie można go wyłączyć, gdy jest trudno, smutno i samotnie. Macierzyństwo jest odpowiedzialnością i lękiem, dumą i nadzieją. Myślami jestem dziś z tymi z nas, które potrzebują realnej pomocy: fizycznej, materialnej, psychologicznej.

Myślę o matkach niepełnosprawnych dzieci, pozostawionych na łasce i niełasce różnych instytucji. Te kobiety, bywa że opuszczone przez partnerów, dla których choroba dziecka okazała się zbyt dużym wyzwaniem, są dla mnie heroskami. Każdego dnia walczą o godne życie, o zdrowie, o małą chwilę tryumfu nad losem.

Myślę o samotnych matkach, o trudzie wychowywania człowieka w pojedynkę. O lęku przed tym, że zabraknie mu miłości, obecności ojca i zaważy to znacząco na jego dorosłym życiu.