Laura Kirsch biegła hotelowymi zaułkami, kierując się tabliczką informacyjną z napisem „Argus – konferencja”. Spojrzała na zegarek. Najwyraźniej była spóźniona. Nie lubiła się spóźniać.

O poranku telefon do syna, rozmowa z jego nianią, by się upewnić, że wszystko jest w najlepszym porządku. To zabierało czas i energię. Ale nie mogła z tego zrezygnować – po raz pierwszy zostawiała Mikołaja na noc. A nawet na dwie noce. Musiała zadzwonić rano, by potem już tylko skoncentrować się na wiadomościach przekazywanych na konferencji. Bardzo jej zależało na tym, by na nią przyjechać, co wcale nie było łatwe, i chciała wykorzystać ten czas w stu procentach.

Dotarła wreszcie do wielkich drzwi sali wykładowej, zza których dobiegał głos prowadzącego. Weszła po cichu do środka.