Zanieczyszczenie światłem jest problemem globalnym i dotyczy wszystkich miejsc na Ziemi, do których dotarła elektryfikacja. Nadmiar światła nocą jest szkodliwy nie tylko dla ludzi i zwierząt, ale także dla roślin – ostrzega biolog prof. Krystyna Skwarło-Sońta.

Pojęcie zanieczyszczenia świetlnego dotyczy obecności światła w niewłaściwych porach lub w ilościach większych niż te, do których zaadaptowane są organizmy zamieszkujące naszą planetę. W ostatnich latach zjawisko to zwiększa się w zastraszającym tempie. Jednym z bardziej widocznych jego efektów jest niemożność obserwowania przez ludzi nocnego nieba – gwiazd czy planet. Jest to widoczne przede wszystkim w miastach, gdzie znajdują się tysiące latarni, a wiele budowli jest dodatkowo iluminowanych.

„Zanieczyszczenie światłem jest problemem globalnym i dotyka wszystkich rejonów mających dostęp do elektryczności” – powiedziała PAP Krystyna Skwarło-Sońta, emerytowana profesor Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. W jej ocenie problem ten jest tym większy, im bogatszy jest dany kraj: nocne niebo jest najjaśniejsze w USA (głównie we wschodniej części kraju), Japonii, dużych obszarach Europy. Jak dodała, zjawisko powoli zaczyna dotykać także Afryki.