We wrześniu, kiedy za oknem robi się coraz chłodniej, a słońce często chowa się za chmurami, trudniej jest radzić sobie z czarnymi myślami i brakiem energii. Obchodzony 8 września Dzień Dobrych Wiadomości to dobra okazja, żeby sprawdzić, w jaki sposób ludzie, którzy w swojej pracy stykają się z cierpieniem, biedą i nierównościami, zachowują optymizm i pogodę ducha.

Celem Dnia Dobrej Wiadomości, który po raz pierwszy obchodzony był w 2001 roku jest (jak czytamy na Wikipedii) „angażowanie mediów w kształtowanie obrazu rzeczywistości przyjaznej człowiekowi, a także promowanie obrazu Polski i Polaków jako ludzi życzliwych, twórczych, szukających wzorów i autorytetów”. – Czy Polki i Polacy są życzliwymi ludźmi? – pytamy Antoninę Grządkowską z Fundacji Świętego Mikołaja, koordynatorkę programów stypendialnych skierowanych do dzieci i młodzieży: Jako wielka fanka Małgorzaty Musierowicz mogę powtórzyć za nią z pełnym przekonaniem: „Dobro jest zaraźliwe”. Nasza fundacja od 12 lat co roku przyznaje stypendia kilkuset zdolnym dzieciom z niezamożnych rodzin z całej Polski. Nie byłoby to absolutnie możliwe, gdyby nie życzliwość i otwartość bardzo wielu osób. Począwszy od dyrektorów szkół, do których chodzą dzieci, a skończywszy na właścicielach często niewielkich firm, którzy przekazują środki na stypendia. Z życzliwością w naszej pracy spotykamy się na każdym kroku, inaczej trudno byłoby poradzić nam sobie z codziennymi wyzwaniami.

Fot. Materiały prasowe

– Staramy się codziennie skupiać na tym, co dobre i pozytywne. – dodaje Izabela Stawicka, koordynatorka programów zagranicznych Fundacji Świętego Mikołaja. – Nie chodzi o to, żeby udawać, że nie ma wokół nas problemów, biedy czy nierówności. Oczywiście, że są! Chodzi o to, by szukać rozwiązań i by podkreślać znaczenie dobra, które nas otacza. Jakiś przykład? Proszę bardzo! Zamiast siedzieć i płakać z powodu tego, w jakiej sytuacji są dzieci w Syrii, zakasaliśmy rękawy i od 2018 roku nieprzerwanie działamy w Aleppo. Jest to możliwe dzięki temu, że otaczają nas dobrzy ludzie, przyjaciele i darczyńcy fundacji, którzy ustawili comiesięczny stały przelew na pomoc dziecku z Aleppo i tym gestem dobroci zmieniają życie dzieci. Niedawno otworzyliśmy tam Uniwersytet Dziecięcy, a od zeszłego roku prowadzimy także program pomocy psychologicznej dla dzieci i młodzieży. Dobro otacza nas z każdej strony, a takich przykładów mogłabym podać dziesiątki.

Fundacja Świętego Mikołaja pomaga dzieciom w trudnej sytuacji przez cały rok, a nie tylko w grudniu, jak mogłaby sugerować nazwa tej organizacji. Każdego roku Stypendia św. Mikołaja na rozwój talentów otrzymuje kilkaset dzieci z niezamożnych rodzin z całego kraju. Fundacja pomaga także dzieciom z Ukrainy, od wybuchu rosyjskiej inwazji otoczyła swoją opieka już ponad 12 tysięcy dzieci. W zeszłym roku rozpoczęła także program pomocy psychologicznej dla dzieci i młodzieży: w samej tylko Polsce 5373 dzieci wzięło udział zajęciach profilaktycznych, wsparcie terapeutyczne objęło 1355 uczniów, mogliśmy także zapewnić interwencję kryzysową dla 15 uczniów potrzebujących nagłej konsultacji psychologicznej. Taką samą pomoc fundacja zapewnia dzieciom w Syrii. Wszystko to dzięki tysiącom dobrych ludzi, którzy przekazują środki na pomoc podopiecznym fundacji.

Niedawno czytałam artykuł podsumowujący wyniki badań z dziedziny psychologii i neurologii. Okazuje się, że samo oglądanie doniesień o klęskach żywiołowych, wypadkach czy brutalnych przestępstwach może powodować taki sam poziom stresu, jaki przeżywają ludzie, którzy byli bezpośrednimi świadkami takich dramatycznych wydarzeń. Nie warto świadomie dodawać sobie stresu, zamiast tego lepiej dzielić się dobrymi wiadomościami. A ich wokół nas nie brakuje, trzeba się tylko trochę rozejrzeć. – podsumowuje Izabela Stawicka z Fundacji Świętego Mikołaja. – Naukowcy potwierdzają, że kiedy robimy coś dobrego, zwiększa się nasz poziom hormonów szczęścia. Dobra wiadomość jest taka, że czasami wystarczy drobny gest dobra, żeby zmienić czyjeś życie na lepsze, a przy okazji samemu poczuć radość.